Numer: 1765. Przesłano: 2008-05-28. Dział: Szkoła podstawowa - kl. IV-VIII. Kocie opowieści. Scenariusz przedstawienia teatralnego. Przedstawienie jest tematycznie związane z Dniem Matki lub Dniem Rodziny. SCENA I. Dziecinny pokój, świeci się nocna lampka, widoczne otwarte okno.
Szklana Góra - scenariusz przedstawienia teatralnego. tłum. Ewa Palczak. Stoją dwa parawany na jednym królewski zamek, na drugim Szklana Góra przykryta zielonym kocem. Za parawanem z zamkiem znajdują się Dworzanie, Rycerz i Książę, za parawanem. z górą Wiatr, Księżyc, Krawczyk, Ryś. Na scenie są: Narrator, Czarownik
Katalog Aneta Łazuga, 2019-03-06 Łuków Zajęcia przedszkolne, Scenariusze Scenariusz przedstawienia teatralnego "Jak warzywa się sprzeczały o walorach swych dzień cały"
Propozycja przedstawienia teatralnego z okazji Dnia Edukacji Narodowej w gimnazjum. Uczniowie doskonalą umiejętność recytacji i rozwijają aktywność twórczą. Inscenizacja pozwala uczniom lepiej zrozumieć lekturę "Ferdydurke" Witolda Gombrowicza. Zaproponowany scenariusz nauczyciel może wykorzystać podczas zajęć koła teatralnego.
Jaka ty jesteś dla mnie dobra, że mnie tak pielęgnujesz. Narrator: Gdy po długiej zimie nadeszła wiosna, jaskółka poszerzyła dzióbkiem otwór, zrobiony przez kreta i gotowała się do odlotu. Jaskółka: Leć ze mną Calineczko. Znowu będziesz mogła żyć na łące, bawić się z motylami i słuchać śpiewu ptaków.
Często ich dezaprobata jest efektem niedostosowania przedstawienia do wieku widowni, braku wcześniejszego przygotowania do odbioru dzieła teatralnego lub sposobem na ukrycie wzruszenia wywołanego przedstawieniem przed krytycznymi rówieśnikami.
Dla macochy niosę serce Serce sarny, a nie Śnieżki. Sługa. (mówi do macochy) Droga pani serce Śnieżki w darze ci przyniosłem. I o nagrodę godną proszę. Macocha: Rada jestem, że spełniłeś swe zadanie. Weź ten worek z talarami. Macocha: ( mówi do lustra). Lustro, lustro powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy na świecie?
6. ,,Wiosenne przebudzenie” – wystawienie przedstawienia teatralnego przez dzieci dla pozostałych grup przedszkolnych oraz rodziców. Marzec 2017r. 7. ,,Mały widz, czyli podróż do teatru” – organizacja wyjazdów na przedstawienia teatralne do PDK w Piszu ECK w Ełku, do Centrum Aktywnego Wypoczynku ,,Gwarek” w Pięknej Górze.
29. Mądry uczeń… po szkole : scenariusz przedstawienia kabaretowego z okazji jubileuszu szkoły lub Dnia Nauczyciela / Zofia Araszczuk // Biblioteka w Szkole. – 2003, nr 9, s. 16-18. 30. My – cudowne dzieci : scenariusz przedstawienia z okazji Dnia Nauczyciela / Anna Kocowska // Biblioteka w Szkole. – 2007, nr 9, s. 25-27. 31.
zaproszonych na przedstawienia. Inną formą ewaluacji jest przygotowanie wystawki fotograficznej po danym przedstawieniu lub ukazującej pewien etap prac. Bardzo ciekawe jest także oglądanie własnych przedstawień zarejestrowanych na kasetach video. Dzieci mają wówczas okazję spojrzeć na siebie w roli aktora z innej perspektywy.
iDjDjq. Koło teatralne klas I - III Szkoły Podstawowej jest zarówno jedną z form zajęć pozalekcyjnych jak też odgrywa znaczącą rolę wśród młodzieży. Uczniowie chętnie wypróbowują swoich sił w roli aktorów. Młodzież wcielając się w różne role sceniczne świetnie się przy tym bawi. Serdecznie pozdrawiam i polecam wszystkim. Spotkanie z Andersenem - Dziewczynka z zapałkami Andersen: (czarny melonik, czarny garnitur, biała koszula, czarna duża parasolka lub laska, czarne buty) Jestem Andersen. Opowiem wam pewną niezwykłą historię. Działo się to bardzo dawno temu. Ale to jeszcze nic dziwnego; prawie wszystkie bajki dzieją się dawno temu. Trudno. Tak to już jest. Mówi się też o tym, że to było za siedmioma górami, za siedmioma rzekami. I to prawda... Większość bajek jest wesoła, ale nasza będzie smutna. Nie zawsze chce się słuchać tylko wesołe historie – prawda? Rozmowa przy stole: (okno, oświetlona choinka, na stole talerze, zapalona świeca) Chłopiec: (odświętnie ubrany, jak do wieczerzy wigilijnej) A wiesz kochanie, dzisiejszy wieczór przypomina mi pewną historię. Dawno, dawno temu czytała mi ją moja mama... Chciałabyś ją usłyszeć? Dziewczyna: (odświętnie ubrana jak do wieczerzy wigilijnej) Pewnie, bardzo chętnie mój drogi. Chłopiec: O, właśnie mam książkę. Ona gdzieś tu jest... Już mam, posłuchaj.(otwiera książkę i czyta w tym czasie wchodzi na scenę z boku bosa dziewczynka z koszyczkiem, z siankiem i zapałkami, spaceruje) Było bardzo zimno. Śnieg padał i zaczynało się już ściemniać. W tym chłodzie i w tej ciemności szła ulicami miasta biedna dziewczynka z gołą głową i boso. Miała wprawdzie trzewiki na nogach, kiedy wychodziła z domu, ale co to znaczyło! To były bardzo duże trzewiki, nawet jej matka ostatnio je wkładała, tak były duże i mała zgubiła je zaraz, przebiegając przez ulicę, którą pędem przejeżdżały dwa wozy. Jednego trzewika nie mogła wcale znaleźć, a z drugim uciekł jakiś urwis. Wołał: Urwis: Przyda mi się na kołyskę, kiedy już będę miał dziecko... Dziewczynka z zapałkami (połatane ubranie, chusta na plecach podchodzi do widowni, wyciąga rękę z zapałkami, dotyka siedzących ręką, zwraca się do siedzących) Zapałki sprzedaję! Zapałki! Kupi Pani? Choć jedno pudełeczko... A może Pani? Tanio sprzedaję.(mówi do siebie i ukazuje swój stan) Jest coraz później, a ja nie sprzedałam ani paczuszki. Robi się szaro i zimno. Do domu wrócić nie mogę. Jestem głodna i zziębnięta. Chłopiec: Szła więc dziewczynka boso, stąpała nóżkami, które poczerwieniały i zsiniały z zimna. Niosła całą masę zapałek. Przez cały dzień nie sprzedała ani jednej. Nikt jej nie dał nawet grosika. Szła taka głodna i zmarznięta i wyglądała taka smutna, biedactwo! Płatki śniegu padały na jej długie, ciemne włosy, które tak pięknie zwijały się na karku, ale ona nie myślała wcale o tej ozdobie. Ze wszystkich okien naokoło połyskiwały światła i tak miło pachniało na ulicy pieczonymi gęśmi... Dziewczynka z zapałkami: (pociąga nosem) Jak coś pięknie pachnie. (podnosi oczy do góry i z rozrzewnieniem mówi) Babciu moja kochana, czy ty widzisz to, co ja? (siada w kąciku) Babuleńko, tak za Tobą tęsknię. Też lepiłyśmy kiedyś pierożki... Śpiewałyśmy kolędy. (kurczy się) Chłopiec: Usiadła i skurczyła się cała. Małe nożyny podciągnęła pod siebie, ale marzła coraz bardziej, a w domu nie mogła się pokazać, bo przecież nie sprzedała ani jednej zapałki, nie dostała ani grosza. A w domu było tak samo zimno. Mieszkała na strychu pod samym dachem i wiatr hulał po izbie, chociaż największe szpary w dachu zatkane były słomą i gałganami. Jej małe rączki prawie całkiem zamarzły z tego chłodu... Dziewczynka z zapałkami: Ach, jedna mała zapałka, jakby to dobrze było! Żeby tak wyciągnąć jedną zapałkę z wiązki, zapalić i tylko ogrzać paluszki! (zapala zapalniczkę, przytrzymuje ogień i otacza go ręką) Jak się iskrzy, jak płonie! Mały, ciepły, jasny płomyczek, niby mała świeczka otoczona dłońmi! O i zapałka już zgasła i znów otacza mnie chłód i ciemność nocy. (zapala nową zapałkę i wpatruje się w nią, a potem w kominek i przysuwa się do niego, grzeje ręce, zapala nową zapałkę i podchodzi do stołu) Chłopiec: Dziewczynce zdawało się że siedzi przed wielkim kominkiem. Ogień palił się w nim tak łaskawie i grzał tak przyjemnie. A i on znikł, a ona siedziała z niedopałkiem w dłoni. Zapaliła znowu nową zapałkę, wesoły płomień palił się i błyszczał, a gdzie cień padł na ścianę, stawała się ona przejrzysta jak muślin. Ujrzała wnętrze pokoju. Stał tam stół przykryty białym, błyszczącym obrusem, nakryty piękną porcelaną, a na półmiskach leżały smaczne potrawy. Aż tu nagle zapałka zgasła i widać tylko było nieprzejrzystą zimną ścianę. Zapaliła nową i już siedziała pod najpiękniejszą choinką... Dziewczynka z zapałkami: (zapala zapałkę i siada pod choinką) Jakaż ona cudowna! Jaka jasna! (przygląda się jej) Cudowne bombki mienią się na niej kolorami tęczy. (wyciąga ręce do choinki, patrzy w niebo i gwiazdy) Chłopiec: Była ona jeszcze wspanialsza i piękniej ubrana niż choinka u bogatego kupca. Tysiące świeczek płonęło na jej zielonych gałązkach, a kolorowe obrazki, takie, jakie zdobiły okna sklepów, spoglądały ku niej. Ale tu zgasła zapałka, a mnóstwo światełek choinki wznosiło się ku górze, coraz wyżej i wyżej i oto ujrzała ona, że były to tylko jasne gwiazdy, a jedna z nich spadała właśnie zakreślając na niebie długi błyszczący ślad. Dziewczynka z zapałkami: Ktoś umarł! Kiedyś moja babcia mówiła, że zawsze, kiedy gwiazdka spada, dusza ludzka ulatuje ku niebu, a ktoś inny rodzi się i zaczyna życie na ziemi. (zapala zapałkę) Chłopiec: Dziewczynka znów zapaliła zapałkę, ostatnią już z tego pudełka. Zajaśniało dookoła i w tym blasku stanęła przed nią stara babunia, taka łagodna, taka jasna, taka błyszcząca i taka kochana. (babcia podchodzi do dziewczynki, gładzi ją po głowie i się uśmiecha) Dziewczynka z zapałkami (do babci) Babuniu! O zabierz mnie ze sobą! Kiedy zapałka zgaśnie, znikniesz jak ciepły piec, jak te wszystkie potrawy i jak wspaniała olbrzymia choinka! (zapala zapałkę kilka razy, babcia obejmuje ją) Zabierz mnie tam, gdzie Ty jesteś i gdzie nie ma chłodu. Babciu, zabierz mnie ze sobą do nieba. Chłopiec: I stało się jaśniej niż za dnia. Babunia nigdy przedtem nie była taka piękna i taka wielka. Chwyciła dziewczynkę w ramiona i poleciały w blasku i w radości wysoko, wysoko. A tam już nie było ani chłodu, ani głodu, ani strachu... A kiedy nastał zimny ranek i ludzie wracali ze świątecznej mszy, w kąciku przy domu siedziała dziewczynka z czerwonymi policzkami, z uśmiechem na twarzy... nieżywa. Zamarzła na śmierć ostatniego wieczora minionego roku. Ranek noworoczny oświetlił blaskiem jasnego słońca małą postać przyprószoną śniegiem, trzymającą w ręku zapałki, z których garść była spalona... Nikt, nie tylko w jej mieście, ale na całym świecie nie był wtedy tak szczęśliwy, jak ta biedna, mała dziewczynka – dziewczynka z zapałkami. Przechodnie (kiwając głowami) Chciała się ogrzać... Dlaczego jej nikt nie pomógł ? Co za nieszczęście! Przecież to jeszcze dziecko! Szkoda, wielka szkoda. Biedne dziecko, tak mi jej żal. Taka mała dziewczynka! O, czemu nie kupiłem od niej choć pudełeczka zapałek? Biedactwo, zamarzła. Wielka szkoda. Chłopiec: Ale nikt nie miał pojęcia o tym, jak piękne rzeczy widziała dziewczynka i w jakim blasku wstąpiła ona razem ze swoją babcią w szczęśliwość Nowego Roku. Andersen: Możecie powiedzieć, że to nie możliwe. I, że tak być nie mogło. To zależy – w bajce na pewno mogło się i tak zdarzyć. Sami wiecie, w bajce możliwe jest zupełnie wszystko. (gaśnie światło, potem się włącza, wszyscy kłaniają się) Opracowała: mgr Nina Żdanuk
Katalog Rena RospondJęzyk polski, ScenariuszeUczta na Olimpie - scenariusz przedstawienia teatralnego w gimnazjum Uczta na Olimpie Scenariusz przedstawienia teatralnego w gimnazjum. Scena I W tle góra Olimp. U jej stóp siedzi stary pieśniarz, starzec w łachmanach, niewidomy. Gra na flecie lub lutni. Narrator O czym opowiada stary pieśniarz? Oczywiście, o wspaniałym życiu helleńskich bogów. Aby ich odwiedzić, musimy się udać na górę Olimp- do pałacu Zeusa. A ja postaram się być waszym przewodnikiem. Scena II W pałacu Zeusa. Narrator Szczęśliwe życie pędzą bogowie na Olimpie. Nie słychać jęków ani narzekania, bo choroby nie mają władzy nad złocistymi ciałami niebieskich panów. Wielkie kłótnie i spory nie trwają długo- zaraz je Zeus swoją powagą rozstrzyga i ucisza. Powiem wam tylko w tajemnicy, że jedynie Hera- żona Zeusa, ponieważ jest swarliwa i bardzo podejrzliwa, czyni swojemu mężowi głośne wymówki. Słychać kroki. Lecz cicho, bo oto nadchodzi sam gospodarz-pan świata Zeus. Zasiada na tronie. Zeus Ja zsyłam deszcz i ziemię okrywam w gronostaje śniegu, wśród gromów i burz objawiam swą potęgę. To ja rozmiatam piasek ziemskich dróg i otwieram upusty niebieskich wód. Ja rządzę ludźmi i bogami, ja pan świata i życia. Och! Ale oto i moja kochana małżonka! Hera Witaj mój panie! Mężu mój, mam do ciebie bardzo ważną sprawę. Otóż, wyobraź sobie, że córki króla Projtosa uważają, iż są tak piękne jak ja. Żądam, abyś zaraz je ukarał. I to jak najsurowiej. Zeus Ależ moja droga! One są zwykłymi kobietami. Ty zaś jesteś boginią, opiekunką kobiet; do ciebie modlą się w dniu ślubu. Ty dajesz pociechę wdowom. Hera No cóż! Właściwie masz racje! Rzeczywiście, to tylko ludzie. Zaprosiłam dzisiaj na przyjęcie wszystkich bogów- mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu. Narrator Ach, więc dzisiaj będziemy mieć na Olimpie ucztę. To wspaniale! Poznamy mnóstwo różnych bóstw. Oto i pierwsi goście, bracia Zeusa: Posejdon- pan morza i Hades- władca świata umarłych. Wchodzą goście. Posejdon Mam pałac w głębi mórz- jestem jego władcą Jednym spojrzeniem uciszam bałwany. Trójzębem dźwigam okręty osiadłe na mieliznach, a rozbitków posyłam bezpiecznie do brzegów. Przed moim gniewem drży morze i człowiek rzucony na wodne obszary. Witaj mój bracie Zeusie! Kłania się Zeusowi. Zasiada po jego prawicy. Hades Droga do mojego pałacu jest długa i niebezpieczna- biegnie przez moczary i bagna, przez jeziora i pustynie tchnące siarką; a muzyka, której słucham, to płacz i jęki pokutujących dusz w Tartarze. Witaj mój bracie Zeusie! Oddaje pokłon, bierze kielich. Narrator A oto najbardziej ukochana córka Zeusa- Atena. Wyskoczyła ona z głowy Zeusa, gdy ten kazał ją rozłupać, chcąc zbadać, co jest powodem bólu głowy. Była to surowa i niedostępna panna, wielkiej siły i niezłomnego hartu. Była opiekunką uczonych i filozofów oraz boginią mądrości. Zawsze walczyła o słuszną sprawę- dlatego nosiła zbroję. Głosiła sprawiedliwe prawa. Atena Nie wolno wzbraniać nikomu wody ni ognia! Nie można wskazywać fałszywej drogi. Nie można zabijać konia ciągnącego pług. Witaj mój ojcze! Narrator A oto najpiękniejszy z bogów, wiecznie młody o boskich i przejrzystych oczach- Apollo. Był bogiem wyroczni i wróżb. Był patronem muzyki i poezji. A towarzyszyło mu 9 muz- każda opiekowała się jakąś sztuką. Apollo Witaj ojcze! Za nim wchodzą kolejno Muzy Kaliope (rylec i tabliczka) Pięknolica, Muza pieśni braterskiej Klio (zwój pergaminu) Muza historii Euterpe (flet) Radosna, Muza liryki Taleja (maska komiczna) Rozkoszna, Muza komedii Melpomene (maska smutna)Śpiewająca, Muza tragedii Terpsychora (lira) Kochająca taniec, Muza tańca Erato (cytra) Umiłowana, Muza pieśni miłosnych Polihymnia (zasłona na twarzy) Zsyłam natchnienie Urania (globus gwiazd) Niebiańska, Muza astrologii Muzy pokłoniwszy się Zeusowi siadają wokół Apolla. Narrator Za przystojnym Apollinem podąża nie mniej piękna jego bliźniacza siostra-Artemida, królowa lasów i myśliwych. Artemida Moim domem jest las, a braćmi wszystkie zwierzęta. Lecz biada temu, na kogo spadnie mój gniew- mój łuk nigdy nie chybi. Napina łuk, wypuszcza strzałę. Witaj ojcze! Narrator A oto największy figlarz Olimpu- Hermes. Posłaniec boski, ale i zarazem opiekun złodziei. Takiego boga jeszcze nie było. Gdy tylko zjawił się na Olimpie, wszystko zaczynało ginąć. Posejdonowi gdzieś przepadł trójząb, Aresowi miecz, a Zeusowi o mało piorunu nie ukradł, ale poparzył się i narobił hałasu. Hermes Witaj kochany ojcze! Narrator O widzę, że dzisiaj odwiedził Olimp najbardziej pracowity z bogów- Hefajstos. Był opiekunem kowali i ognia. Jest bardzo zdolny, potrafi wyrobić piękne przedmioty ze złota. Chodził zawsze osmolony i brudny. Utykał też na jedną nogę. To pamiątka po zrzuceniu go z Olimpu przez Zeusa. Leciał on cały dzień, aż nocą upadł na ziemię i złamał obydwie nogi. Udobruchany Zeus chcąc mu wynagrodzić krzywdę, więc dał mu za żonę najpiękniejszą z bogiń- Afrodytę. Hefajstos wchodzi, kłania się, wita z braćmi. Afrodyta (w ręce zwierciadło) Moją matką i ojcem jest piana morska, a pod stopami wyrastają najcudniejsze kwiaty. Ja jestem bogini piękna i miłości- bujam w powietrzu na wozie zaprzężonym w gołębie. Narrator A to co za wesołek? Ach tak! To bóg wina, radości i zabawy- Dionizos. Dionizos Och, jakie wspaniałe jest życie! Życie to radość, zabawa i taniec. Weselcie się, radujcie, a smutki precz odrzućcie. Wznosi puchar z ambrozją. Po nim czynią to bogowie i śpiewają. Wszyscy Zeus, Zeus to nasz pan Olimp, Olimp to nasz dom! Narrator Oto najbardziej wojowniczy z bogów- Ares. On myślał tylko o wojnie. Ares Walczyć, bić, zabijać to najwyższa przyjemność. Hera Och! Aresie, Aresie! Jesteś najnieznośniejszym z bogów. Schowaj swój miecz, bo krzywdę komuś zrobisz. Narrator Będzie chyba dzisiaj bardzo wesoło na uczcie u Zeusa. Wszyscy Zeus, Zeus to nasz pan Olimp, Olimp to nasz dom! Narrator Tak. Życie greckich bogów jest wspaniałe. Ale zwykli Grecy jak wszyscy musieli umierać. Oto Styks, rzeka wiodąca do Hadesu. Każda dusza musi ją przepłynąć. Nie potrafi tego zrobić sama. Musi korzystać z pomocy brzydkiego i niechlujnego starca- Charona. Do tego jeszcze przewozi tych, którzy zapłacą obola. Dusza I Charonie! Ulituj się nade mną, tam na ziemi zostawiłem dzieci i żonę- zginą beze mnie z głodu. Pozwól mi odejść na ziemię. Dusza II Charonie! Moje pałace są pełne złota, pereł, drogich kamieni- wszystko ci oddam, tylko pozwól mi wrócić na ziemię. Charon O nie duszyczki! Tu jesteście pod władzą Hadesa- nie ma drogi odwrotu! Zaraz oddam was pod opiekę Cerberka- on się już wami zajmie. Cerber! Weź te dwie sztuki, a pilnuj ich dobrze. A rzuć je tam w najgłębsze czeluście. Narrator Taki był, niestety, los biednych duszyczek. Ale wróćmy na ucztę. Zeus Hej! Przynoście puchary, nalejcie ambrozji. Niech jej słodycz daje moc myślom, ciału pogodę i nieśmiertelność duszom. Narrator Może i my załapiemy się na tę zabawę. No tak, ambrozję mogą pić tylko bogowie. Zwykłym śmiertelnikom nie wolno. Nie dadzą nawet spróbować. Uczta dobiega końca. Bogowie żegnają Olimp. Nam też pora się pożegnać. Do zobaczenia. Oto podobna wersja uczty, z tym że rymowana. Bohaterów może prezentować narrator lub oni sami wypowiadają zaproponowane kwestie. Siedzi na tronie w chwale chmur Piękny silny niby tur Wszystkim radzi, wszystkim rządzi Jednym pomoże, drugim zamąci Ach! To Zeus Pan nad Pany Przez wszystkich Greków wielce podziwiany. (Zeus) Kogoż widzimy w pańskich komnatach To sama Hera we wspaniałych szatach Usta zacięte, brew zmrużona Czyjaż to taka złośliwa żona? (Hera) Wnet na Olimpie ucztę ogłoszą I swoje dzieci serdecznie sproszą Będą się wszyscy pięknie bawili Ambrozję, nektar wspaniały pili. A oto goście już przybywają Państwo ich pierwsi w progu witają To Posejdon i Hades- bracia Zeusa kroczą Co morze i podziemia mają pod swą pieczą. (Posejdon i Hades) Zeus wszak innego gościa wygląda I niespokojnie na drzwi spogląda On oczekuje swej córy świetnej Ateny- sprawiedliwej i pięknej. (Atena) Któż jeszcze dzisiaj na ucztę zawita Prawda! Apollo i jego świta. Jakiż on piękny i jaki młody A w swoich kształtach jaki ponętny. (Apollo) Za nim znów kroczy piękna bogini To Artemida- świetna łowczyni Kocha zwierzęta, lasy i gaje Ludziom gdy trzeba rękę podaje. (Artemida) Chować sakiewki, pilnować portfeli To figlarz Hermes patron złodziei Jest też posłańcem boskich spraw ważnych Lecz teraz niech się pilnuje każdy. (Hermes) Przybył Hefajstos kowal wspaniały Wszystko potrafi wykuć ze stali Jest tylko brzydki- to jego wada Dlatego ciągle w kompleksy wpada. (Hefajstos) Jakaż to piękność kroczy śród sali Wszyscy się przy niej zdają tacy mali Rozmowy milkną a oczy pałają Cieszą się z tego, że wreszcie ją mają Że przyszła bogini piękna i harmonii Afrodyto, któż cię w piękności dogoni? (Afrodyta) I po cóż ci było przychodzić Aresie? Tu przecież nie wojna, nie chcemy żyć w stresie. Walka, potyczki, krew- tym się chlubię I chęć zwycięstwa. Któż ich nie lubi? (Ares) Tutaj się wszyscy bawią a smutek w Hadesie Przez Styks Charon musi przewieźć nowe dusze. (Narrator) Oddam ci klejnoty, pałace otworzę Wyzbędę się pychy, będę żyć w pokorze. Daj mi jeszcze szansę, oddal strach i męki O Bogowie! Nie! Tam jest płacz i jęki! (Dusze) Stąd nie ma powrotu, nikt wam nie pomoże Wsiadajcie do łodzi, niech obola włożą Kto przepłynie rzekę, ten w pieczy Cerbera Hadesu kraina- to za złe czyny kara. (Charon) Koniec uczty bliski, wszyscy się żegnają Na następne fety przyjść już przyrzekają Woła ich codzienność, nad światem opieka Ciężka praca tam na dole czeka. (Narrator) Opracowanie: Rena Rospond Uwaga! Wszystkie materiały opublikowane na stronach są chronione prawem autorskim, publikowanie bez pisemnej zgody firmy Edgard zabronione.
„KOPCIUSZEK”- scenariusz przedstawienia teatralnego przygotowanego przez uczniów klasy III na podstawie baśni Jana Brzechwy(Na scenie znajduje się dekoracja przedstawiająca po jednej stronie kuchnię, a po drugiej salon, z którego widać okno. W salonie, na puchowych poduszkach, wylegują się córki z macochą. Przed nimi na stoliku stoi świeca, lustro i leżą kosmetyki. W kuchni widać sprzątającego Kopciuszka. )Narrator (czyta tekst na tle muzyki..)Bardzo dawno, może przed wiekiem,Przed dwoma wiekami czy trzema,W pewnym królestwie dalekim,Którego dziś już nie maI mapie go znaleźć nie można,Mieszkała wdowa była taka bogata,Że sypiała na pięciu piernatach,Otulała się w kołdry puchoweI trzy jaśki wkładała pod trzy krowy, trzy kozy, Trzy konie i trzy powozy,A do tego dwie córki- brzydule,Które kochała czule,I pasierbicę –sierotę,Której w domu najgorszą dawała robotę,Taką, co to brudzi i córki-brzydule do woliWylegują się w łóżku,A Macocha sierotkę pogania:MacochaKopciuszku,Bierz się do pracy ostro, Śniadanie podaj siostromI rób tak, jak ci mówię:Zmyj naczynia, wyczyść obuwie,Napal w piecu i wymieć sadze, A spiesz się, ja ci radzę!Nanieś mi drew ze dworu,Garnki w kuchni wyszorujI posprzątaj, bo za ciebie nie sprzątnę,A córeczki moje są wątłe,Szkoda ich każdego się! To robota w sam raz dla kopciuszka!NarratorStąd poszło, że sierotkę przezwano ona ocierała tylko łzy harowała, Przy pracy tak sobie cichutko śpiewała:Kopciuszek (śpiewa na melodię „Skrzypcowej kołysanki” Piotra Kaja)Hejże, płynie woda,Woda płynie, hejże,A ja jestem młoda,To się w wodzie przyjrzę!Nich mi powie woda,Czyja to uroda,Czy odbija woda mnie,Czy to jestem ja , czy nie?NarratorA macocha córkami siedziały w salonie,Kremem nacierały dłonie,Szlifowały paznokietki różoweI taką prowadziły rozmowę:MacochaCzemu moja córeczka jest w pąsach?Czemu moja Haneczka się dąsa?HaneczkaBo lustro się ze mnie natrząsa,Nie pomogą koronki i tiule,Gdy wydałaś, matko, na świat brzydulęPiegowatą i zezowatą,I nic nie poradzisz na to!MacochaA ty czemuś, córeńko, taka krzywa?Na czym ci, Kasieńko, zbywa?Kasieńka Mam ja , matko, zgryzotę nieustanną,Żem brzydka i zostanę starą bym chętnie wszystkie lustra potłukła,Bo wyglądam w nich po prostu, jak ta kukła:Nos perkaty, pod nosem puszek...Nie chcę być brzydsza niż Kopciuszek!MacochaTo nieprawda, buziaczek masz słodki....Dla mnie obie jesteście ślicznotki,Porównać was można z kwiatuszkiem,A nie z takim kocmołuchem- Kopciuszkiem!Ja po prostu głowę tracę,Wymyślam dla Kopciuszka coraz to nowe prace,Teraz jeszcze schowam mydło,Niech wygląda, jak straszydło!W popiół nasypie grochu,Niech go wybiera po usmoli się ohydnie,Wtedy już na pewno zbrzydnie!Słychać granie trąbekMacochaCzy słyszycie, Kasieńko, Haneczko,Trąby grają gdzieś niedaleczko!Może z lasu wracają myśliwi?Hej, Kopciuszku! No, ruszaj się! Żywiej!Otwórz okna! Nie tak! Jeszcze szerzej!Może jada na turniej rycerze?Patrzcie! Widać już...Godła królewskie...Na różowym tle lilie To herold! No, dość smutnych minek!Dość narzekań! Lecimy na rynek!Przypudrujcie noski, córuchny,A ty wracaj, Kopciuszku, do kuchni!(W domu zamieszanie, siostry biegają, a pasierbica im usługuje.)HaneczkaMamo, mamo, gdzie rękawiczki?KasieńkaMamo, wolniej, bo pogubię trzewiczki!MacochaCiszej! Posłuchajmy, co herold obwieszcza.(Zmiana lub przesunięcie dekoracji – widok rynku, gdzie widać stoisko z ubraniami i spacerującego lodziarza)Herold ( czyta obwieszczenie ze zwiniętego kartonu)Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan...Król Jegomość kieruje orędzie:„ Niech lud pozdrowiony będzie I niech każdy nadstawi ucha,I niech każdy uważnie Jegomość, wielce wzruszony,Ogłasza na wszelkie strony,Że, jak każe pradawny zwyczaj,Szuka nadobnej żony dla syna – Królewicza,Gdyż królewicz jest tak rycerski,Że porzucić chce stan więc wszystkim i wszędzie,Że dnia pierwszego czerwca W pałacu bal się odbędzieI król z całego sercaNa królewskie komnaty swojeZaprasza wszystkie którą Królewicz wybierze, Którą pokocha szczerze,Której do pierścień i słowo,Ta będzie przyszłą królową.”MieszczaninNiech żyje król miłościwy,Dobrotliwy i sprawiedliwy!MieszczkaNiech żyje Królewicz młody!Lodziarz Lody sprzedaję, lody!MieszczaninSpieszcie się , piękne panny,Agnieszki i Marianny,Telimeny, Iwonki,Klementyny, Agaty,Bierzcie jedwab, koronki,Sprawiajcie nowe czy brzydulaPójdzie na bal do króla!KasieńkaMamo, chce być na balu!HaneczkaChce pójść w złocistym szalu!KasieńkaKup dla nas jedwab cienki!HaneczkaSpraw nam nowe sukienki!MacochaEch, wy, córeczki głupie!Wszystko w mieście wykupię,By wam dodać Lody sprzedaję, lody!Z dali słychać dźwięk trąb.(Powrót do salonu)MacochaKopciuszku, do roboty!HaneczkaZawiń mi papiloty!MacochaKopciuszku, patrz brudasie,Jest plama na atłasie!KasieńkaPrzynieś moje pończoszki!HaneczkaDaj mi chusteczkę w groszki!Kopciuszek Już niosę, daję lecę...MacochaKopciuszku, zapal świece!Oj, ciężki mój los wdowi,Cóż to za niedołęga!Idź, powiedz stangretowi,Niech już konie spiesz się, bo jak nie, to....A szyby przetrzyj szmatką!KopciuszekJuż lecę, pani matko! HaneczkaMamo, jestem gotowa!MacochaJak cię ujrzy Królowa,Chyba jej serce zmięknie,Bo wyglądasz tak pięknie!KasieńkaA ja, co powiesz, mamo?MacochaTy wyglądasz tak się nie mogę!Królewicz się zakocha...No, ale czas już w drogę!( wychodzą )Trzaskanie bicza, tętent macocha,Siostry się wystroiły...A ja już nie mam siły,Muszę wciąż jak kocmołuchWybierać groch z jest los Kopciuszka,Czy ja nie mam serduszka?Słyszę jego pukanie...SąsiadkaTo ja pukam, kochanie,Jestem waszą sąsiadką,Lecz bywam tu bardzo rzadko,Więc nie widziałaś mnie dziecko, pokrótce się streszczę:Jestem stara, lecz byłam młoda,I młodości mi twojej masz matki, masz złą Macochę,O tym wszystkim słyszałam spełnić marzenie twoje,Pożyczę ci moje stroje,Złoty pierścień i złoty szal,Pantofelki ze złotego atłasu...Pojedziesz do Króla na się, dziecko, i nie trać tu jeszcze mydełko pachnące,Kto się umyje nim- jaśniejszy jest niż się, dziecko, będziesz czysta i gładka,Nie zostanie śladu z śnię... Pani nie jest sąsiadka, Pani pewno jest dobra wróżka?SąsiadkaWróżka musi być młoda, jeśli w ogóle wróżka ja jestem stara i szybko popiół i sadzęI rób wszystko tak, jak ci śpiewa słychać plusk wodySąsiadkaZasznuruję ci teraz staniczek...Nie zapomnij tez wziąć jak pięknie, jak pięknie mój Boże!SąsiadkaJeszcze pierścień na palec ci włożę,Włosy upnę... poprawię sukienkę..KopciuszekTo sen chyba...SąsiadkaA szal weź na Pojedziesz moją karocą,Lecz pamiętaj: wróć przed północą,Ten warunek musisz spełnić dokładnie,Bo inaczej wszystko przepadnie,Wszystko pryśnie, a zostanie niewiele:Brudne łachy i groch w popiele,Więc powtarzam....KopciuszekAch, nie ma po co!Wiem, że wrócić mam przed północą,Dzięki... dzięki... Jestem taka szczęśliwa...SąsiadkaA pamiętaj, że wróżek nie już, dziecko, karoca popatrzę tylko z tętent kopyt.(Scena na balu, w oddali znajduje się tron)OchmistrzJego Królewska Mość Nadchodzi wraz z Królewiczem,Każdy przybyły gość Ma przejść przed ich z młodych dziewoiMa skłonić się, jak której Królewicz wyciągnie dłoń,Niech ta dziewoja się zbliży dońI niech w krótkim słowieO sobie mu więc wszystkie damy Iść za mną... Zaczynamy ...Muzyka dworskaHaneczkaSpójrz mamo... Wchodzi po schodachJakaś Księżniczka młoda...Głos męskiA to co? Co za uroda!Jakie ma ręce, szyję...Głos kobiecyBlask jaki od niej bije! Głos męskiKsiężniczka czy królewna?Głos kobiecyKrólewna! Jestem pewna !KasieńkaMamo...MacochaNo co, Kasieńko?KasieńkaJak ona stąpa miękko,Jak lekko... Daję słowo...Głos męskiCiszej,Bo nic nie słyszę!Głos kobiecyKrólewicz skinął głową...Głos męskiKrólewicz się uśmiechnął...Głos kobiecyKrólewicz patrzy wkoło...Głos męskiKrólewicz zmarszczył czoło...Głos kobiecyCiszej,Bo nic nie słyszę!Głos męskiOchmistrz damy przedstawia,Imię każdej wymawia....( Panny podchodzą do Królewicza i składają ukłon)OchmistrzPanna Adela ze Srebrnego Strumyka,Szlachcianka Fryderyka,Panna Anna córka Złotnika,Panna Jola spod Mądralina,Córka wdowy panna Katarzyna,Hrabianka Klementyna,Panna Alina , córka Dworzanina,Kasztelanka Helenka,Księżniczka Telimena,Dwie panny Doroty:Jedna córka Starosty, druga- Dowódca oto.. panna nieznana w mieście,Która w skromności niewieściejNie zdradza i nie wymieniaImienia ni okrzyki IJaka piękna!Głos IIPrzyjrzyjcie się jej włosom i oczom! Głos IIIPanowie, tak nie można!Głos IVNiech panie się nie tłoczą!Narrator Przed tronem zrobił się zator,Więc głos teraz ponownie zabierze wam, moi drodzy, do uszka,Że w pannie bezimiennej poznałem królewicz się nagle zapłonił,Z tronu powstał i dwornie się skłonił,I wyciągnął do niej ręce swe obieProsząc, by mu coś powiedziała o dumnie wzniosła czoło bladeI zamiast mówić, taka zaśpiewała balladę:Ballada KopciuszkaJechał Królewicz królewską drogą,Spotkał na drodze pannę ubogą,Był miesiąc maj,Szumiał majMiała we włosach kwiatek niebieski,„Czy mnie poznajesz? Jam syn królewski”„A jam sierota z biednego domu,Taka się przecież nie zda nikomu”Rzecze Królewicz: „Piękne masz liczko,Ale nie przyszłaś na świat księżniczką.”„Więc cię za żonę pojąć nie mogę”-I każde w inną ruszyło nieprawda! Ballada kłamie!Pozwól, że podam ci była sierotą biedną,Tobą tańczyć chcę, z tobą jedną!Muzyka taneczna ( Królewicz tańczy z Kopciuszkiem walca, dołączają się inne pary)Głos męskiKrólewicz tańczy... To wprost nie do wiary...Nie ma chyba wdzięczniejszej pary!Głos kobiecyWszyscy tańczyć przestali,Oni dwoje na piękna i lekka, i zwiewnaJak z bajki wyśniona Królewna...KopciuszekKrólewiczu, to tylko złudzenie...KrólewiczNie złudzenie, lecz olśnienie!Już uczuć swych nie twe serce dziewczęceWszystko dam i poświęcę,Ciebie mieć pragnę za żonę,Na twe skronie włożę to szczęście i zaszczyt,Każda panna się na to połaszczy,Ale ja muszę wracać do miasta,Bo już północ bije ... Dwunasta!Nie ma chwil do do widzenia,Wypuść mą dłoń ze swojej dłoni...(Kopciuszek oddala się )KrólewiczNie uciekaj! Zaczekaj! Dworzanie!Zatrzymajcie ją! A kto ją dogoni,Złoty pierścień ode mnie dostanie!Głos IPrędzej... Prędzej....Głos IIRozsuńcie się, panie!Głos IIILećmy tędy...Głos IVJuż zbiegła po schodach....Głos IZnikła...Głos II Nie ma jej..Głos IIIA to szkoda...OchmistrzPantofelek zgubiła po schodach!Głos IPantofelek...Głos IIZgubiła... Głos IIIZgubiła...OchmistrzTo sprawa nader zawiła,Bo królewicz z rozpaczy się IPantofelekGłos IIPantofelek ze złota...Dźwięk co herold obwieszcza! HeroldDo rycerzy, do szlachty, do mieszczanKról Jegomość kieruje orędzie:„ Straż Królewska poszukiwać ma wszędzie,A gdy znajdzie się właścicielkaZłotego pantofelka,W otoczeniu dam i rycerzyDo pałacu ją sprowadzić należy.”NarratorGdy ta wieść się rozeszła po mieściePanien chyba ze dwieścieCzekało, proszę mi wierzyć,By złoty pantofelek królewscy strażnicyChodzili od ulicy do ulicy,Chodzili od domu do domuI nic nie mówiąc nikomuSzukali, gdzie ta nóżka niewielka,Która do złotego pasuje wreszcie do mieszkania córeczki w jedwabne pończochyStopy swoje przystroiłyI złoty pantofelek pchają z całej na nic to się zdało,Bo wybranka Królewicza miała stopkę bardzo ruszają dalej,Przy kuchni się zatrzymali,A Macocha się jej oczy migocą,Nie chce przepuścić gości.(Scena przy kuchni)MacochaWchodzić tam nie ma po tam domowa służka,Nosi miano to służka, czy szlachcianka bez skazy,My spełniamy królewskie wejść i do służki,Pantofelek przymierzyć do miła panienko,Czy masz stopę panowie, sierota,Gdzie do mnie pantofelek ze złota?StrażnikNie możemy ci, panienko, wierzyć,Musimy pantofelek przymierzyć...A to ci niespodzianka!Więc to ty jesteś królewska wybranka!Pantofelek leży jak ulał!Pójdziesz nami, panienko do Króla!HaneczkaMamo, ja się chyba zabiję!KasieńkaMamo, ja tego nie przeżyję!MacochaŚwiat się kończy, daję słowo,Nasz Kopciuszek zostanie Królową!Rozlegają się fanfary OchmistrzJego Królewska MośćWszem i wobec obwieszcza,Tym z bliska i tym z daleka...KrólewiczNiech pan Ochmistrz się streszcza,Bo ślubny orszak już powiem więc krótko:Nadszedł kres wszystkim smutkom,Jesteśmy uszczęśliwieni,Że nasz Królewicz się żeni!Król wyprawia wesele huczne,A was wszystkich zaprasza na ucztę!Głos IMłoda para niech żyje!Głos IINiech żyje!HaneczkaMamo, ja się chyba zabiję...MacochaŚwiat się kończy, daję słowo,Nasz Kopciuszek zostanie Królową!KopciuszekPobłogosław mnie, pani Matko, Bo za chwilę już będę gniewajcie się na mnie, siostrzyczki,Podaruje wam złote trzewiczkiI z obu was uczynięKrólewskie się, spiesz, mój kwiatuszku,Nie ma czasu , niestety,Trzeba zamknąć drzwi od karetyI w ten sposób zakończyć bajkę o Kopciuszku.(Wszyscy aktorzy wychodzą na scenę, po jednej stronie stają dziewczynki po drugiej chłopcy, tak żeby mogły utworzyć się pary. W rytm melodii muzyki kłaniają się kolejne pary zaczynając od Królewicza i Kopciuszka i rozchodzą się po bokach, aż pokaże się ostatnia para)
Publikacje nauczycieli › strona główna › archiwum › indeks autorów › forum › kontakt Wyszukiwarka publikacji Web Archiwum