Anonymizer - przeznaczone są specjalne strony internetowe, jak można się domyślić z nazwy, do anonimowego surfowania.Z ich pomocą można również realizować witryn boczny lub dostać się do tych zasobów internetowych, które zostały zakazane.Niektóre Anonymizer również okazją, aby wybrać kraj, przez który ruch pójdzie.W tym
Szef niemieckiego związku zawodowego policji, Jochen Kopelke, wzywa do rozprawienia się z propalestyńskimi demonstracjami. — Konflikt w Izraelu ma niewyobrażalne konsekwencje dla Niemiec
Strony Internetowe (176335) Sygnatury Czemu w Polsce zakazane jest posiadanie Mein Kampf? 2012-11-17 19:40:08; Akurat ani w Niemczech, ani w Polsce nie jest
Jedynie rozporządzenie w sprawie dodawania do żywności witamin i składników mineralnych oraz niektórych innych substancji (rozporządzenie (WE) 1925/2006, wersja z grudnia 2022 r.) zawiera w załączniku III (krótką) listę substancji zakazanych do stosowania w żywności, a także w suplementach diety. Zakazane jak dotąd są:
W całym procesie, sztuczna inteligencja wykonuje około 70% pracy, co umożliwia szybsze i bardziej efektywne tworzenie logotypów dla naszych klientów. Dzięki temu, możemy zagwarantować, że Twój projekt logo zostanie stworzony z dbałością o każdy szczegół, a finalny projekt będzie idealnie pasował do Twojej marki.
Szacunkowa cena strony internetowej w Niemczech zależy od kilku czynników, w tym projektu strony internetowej, usług hostingowych, optymalizacji SEO, tworzenia treści i innych. Ogólnie rzecz biorąc, podstawowe strony internetowe z minimalnymi funkcjami mogą kosztować od 6,500 zł do 18,000 zł.
Autoscout24 to strona sprzedaży samochodów w Niemczech Mobile de. Jest to największy serwis sprzedaży samochodów i innych pojazdów w całych Niemczech, gdzie można znaleźć praktycznie wszystkie stare samochody sprzedawane w Niemczech. Prawie każdy korzysta z tego zasobu.
Mieszkańcy prestiżowej dzielnicy w Bielefeld zmusili władze do zamknięcia ośrodka - informował w czwartek portal Deutsche Welle. W mieście Bielefeld przebywa około kilkaset osób ubiegających się o azyl w Niemczech. W sierpniu br. zawiązała się tam inicjatywa, która wysłała list do władz obwodowych.
Niemcy "przemycają" polskie fajerwerki, bo u nich kupić ich nie wolno. Wielkie kontrole na granicy. 31 grudnia 2021, 6:05. Sprzedaż fajerwerków w Niemczech stała się przed tegorocznym sylwestrem zakazana. Wielu mieszkańców tego kraju znalazło na to jednak sposób — zakupy w Polsce.
Wizualizacja przygotowana przez Visual Capitalist, wykorzystująca dane z serwisu SimilarWeb, przedstawia 50 stron internetowych, które obecnie znajdują się na szczycie rankingu najpopularniejszych stron internetowych na świecie. Dane zostały zebrane w listopadzie 2022 roku.
N6Dx.
Bundestag przyjął ustawę dotyczącą blokowania stron z dziecięcą pornografią. Jednak już pojawiają się głosy, aby rozszerzyć zakres jej stosowania. Minister do spaw rodziny Ursula von der Leyen osiągnęła konsensus w sprawie ustanowienia prawa zmuszającego niemieckich ISP do blokowania stron internetowych zawierających materiały z dziecięcą pornografią. Metoda blokowania ma być oparta na tajnej czarnej liście administrowanej przez niemiecką policję federalną bez nadzoru jakiegokolwiek sądu. Od strony technicznej blokowanie ma polegać na odsyłaniu fałszywych odpowiedzi na zapytania DNS i odsyłanie do strony z wyjaśnieniem powodu blokady. Co ciekawe komisarz do spraw prywatności Peter Schaar, który wg ustawy miałby monitorować zawartość listy, oświadczył że to nie jego sprawa. Krytycy ustawy nie wierzą w jej skuteczność z uwagi na łatwość jej obejścia przy użyciu otwartych serwerów DNS. Co więcej z uwagi na fakt logowania adresów IP osób próbujących dostać się na zakazane strony możliwe jest łatwe oskarżenie niewinnych osób przez podesłanie im np. linka z TinyURL. Inicjatywa wywołała protesty osób obawiających się wprowadzenia cenzury Internetu w Niemczech. Pod petycją do władz podpisało się ponad 130 tys. osób. Społeczność zaproponawała także alternatywne sposoby walki z dziecięcą pornografią. Jednym z pomysłów jest powiadomienie mailem właścicieli serwerów hostujących zakazane materiały. Grupie udało się zamknąć 60 takich witryn w ciągu 12 godzin wyłącznie dzięki mailom. Ta demonstracja miała unaocznić fakt, że zamiast efektywnie zainwestować czas i środki w próbę usunięcia nielegalnych stron z Internetu, rząd postanowił iść po linii najmniejszego oporu wybierając blokady i cenzurę-metodę najprostszą ale i najbardziej niebiezpieczną. Największą obawą protestujących jest fakt, że powstała infrastruktura w przyszłości będzie służyć do cenzury także innego typu zawartości. Niemieccy politycy już umieszczają na swojej „liście życzeń” np. strony gier hazardowych on-line, islamistów, gier FPP(!) a także stron typu Pirate Bay. Szczegółowe informacje na stronie a także wiki jednego z protestujących. Blog z wieloma odnośnikami dotyczącymi tematu (google translate)
W piątek rano niemiecki Bundestag zniósł paragraf 219a Kodeksu karnego, który zakazywał lekarzom publicznego udostępniania informacji o aborcjach i oznaczał zagrożenie karne dla lekarzy, jeśli np. na swojej stronie internetowej lub w inny sposób w mediach społecznościowych podają oni informacje o aborcji. Za skreśleniem paragrafu zakazującego reklamowania aborcji głosowały koalicyjne frakcje SPD, Zielonych i FDP oraz frakcja lewicowa, przeciw CDU, CSU i AfD. Podczas trwania debaty w parlamencie federalny minister sprawiedliwości Marco Buschmann, że obecnie, gdy kobieta staje przed trudnym pytaniem o ewentualną aborcję, to „z reguły” najpierw szuka informacji w Internecie. Stwierdził, że „każdy troll i zwolennik teorii spiskowych” może rozpowszechniać informacje w Internecie, a „wysoko wykwalifikowani lekarze” nie mogą tego robić. Według niego to jest absurdalne i niesprawiedliwe i „dlatego to „najwyższy czas” na zniesienie tego paragrafu. Im Internet kann jeder alles über Schwangerschaftsabbrüche verbreiten. Hochqualifizierten Ärztinnen und Ärzten verbietet das Strafrecht, sachliche Informationen bereitzustellen. Das ist absurd und ungerecht. Wir beenden diesen Zustand und schaffen Paragraf #219a StGB endlich ab. Marco Buschmann (@MarcoBuschmann) 24 czerwca 2022 Minister ds. rodziny Lisa Paus również była bardzo zadowolona z wyników głosowania. Cytowana przez telewizję ARD mówiła o „triumfie”, gdyż w ten sposób wzmocniła się wolność kobiet w Niemczech. „Dziś jest dobry dzień dla lekarzy w Niemczech, a jeszcze lepszy dla kobiet w naszym kraju”, które mogą teraz liczyć na „fachową poradę i dobre wsparcie” – oświadczyła Paus. „Zdrowie i samostanowienie kobiet są prawami człowieka” – dodała. Z kolei prof. dr hab. Günter Krings, rzecznik ds. polityki prawnej grupy parlamentarnej CDU/CSU uważa, że „zniesienie zakazu reklamy jest błędem”. „Federalny Trybunał Konstytucyjny zobowiązał ustawodawcę do zachowania w świadomości społecznej ochrony życia nienarodzonego. Ponieważ nienarodzone dziecko ma ludzką godność od samego początku. Reklama stoi przed tym zadaniem w sposób oczywisty. Każdy, kto dopuszcza reklamę, akceptuje z aprobatą, że aborcje są przedstawiane i postrzegane jako normalna usługa medyczna. Ale tak nie jest!” – stwierdził. Aborcja w Niemczech Zabijanie dzieci u naszych wschodnich sąsiadów jest dopuszczalna, jeśli ciąża stanowi zagrożenie dla zdrowia kobiety lub doszło do niej w wyniku gwałtu. W pozostałych przypadkach aborcja może być przeprowadzona w ciągu pierwszych 12 tygodni ciąży (14 tygodni od ostatniego krwawienia). Źródło:
Rząd Niemiec chce zreformować prawo aborcyjne. Chodzi o usunięcie z kodeksu karnego zakazu reklamowania zabiegów przerwania ciąży. – Bardzo trudno było mi znaleźć informacje w internecie – mówi Verena, która miała 22 lata, gdy zaszła w niechcianą ciążę. – Nie było łatwo dowiedzieć się, którzy lekarze dokonują zabiegu przerwania ciąży, gdzie przyjmują i jak przeprowadza się taki zabieg. Aborcja jest w Niemczech nielegalna i grozi za nią kara do trzech lat więzienia. Jednak kobiety i lekarze nie podlegają karze, jeśli ciąża stanowi zagrożenie dla zdrowia kobiety lub doszło do niej w wyniku gwałtu. W pozostałych przypadkach aborcja może być przeprowadzona w ciągu pierwszych 12 tygodni ciąży (14 tygodni od ostatniego krwawienia) po obowiązkowym zasięgnięciu porady. Nadal jednak istnieje wiele barier. Kontrowersyjny paragraf Jedną z największych jest paragraf 219a kodeksu karnego, który wywodzi się jeszcze z nazistowskiej polityki społecznej. Stanowi on, że każdy, kto publicznie „oferuje, ogłasza [lub] reklamuje” usługi aborcyjne, może podlegać karze do dwóch lat pozbawienia wolności lub karze grzywny. Choć reforma przeprowadzona trzy lata temu pozwala lekarzom na umieszczanie na swoich stronach internetowych informacji o tym, że dokonują zabiegu przerwania ciąży, nadal obowiązuje ich zakaz podawania szczegółów medycznych. W tym tygodniu koalicja rządowa SPD, Zielonych i FDP chce zlikwidować kontrowersyjny paragraf. W piątek, 24 czerwca, odbędzie się głosowanie w niemieckim parlamencie. Kristina Haenel, ginekolożka z Giessen w zachodnich Niemczech, która wykonywała zabiegi aborcji przez 30 lat, została skazana w 2017 r. na zapłacenie grzywny w wysokości 6000 euro za informowanie o przeprowadzaniu zabiegu na swojej stronie internetowej. Sprawa ta wywołała gorącą debatę w Niemczech. – Jeśli paragraf 219a zostanie teraz usunięty, Niemcy zrobią krok we właściwym kierunku, aby zapewnić informacje pacjentom – mówi Haenel w rozmowie z DW. Ginekolożka z Giessen Kristina Haenel skazana w 2017 r. na zapłacenie grzywny Pięć lat temu Verena przekonała się, że brak łatwo dostępnych informacji oznacza godziny bezowocnych poszukiwań. Kiedy zadzwoniła do lokalnej kliniki, powiedziano jej w tajemnicy, że powinna skontaktować się z jednym z trzech lekarzy w okolicy. Okazało się jednak, że nie można uzyskać informacji o tym, czy ci lekarze są dobrze oceniani przez innych pacjentów. Jaka jest różnica między aborcją farmakologiczną a chirurgiczną? Jak wygląda opieka po zabiegu i jakie są możliwe skutki uboczne? – Kiedy wpisujesz w wyszukiwarkę hasło „aborcja”, trafiasz na strony internetowe, które ostrzegają, że na pewno będziesz mieć depresję, przeżyjesz traumę i będziesz bezpłodna. To nie jest porada medyczna i efekt jest taki, że czujesz się jak najgorsza osoba na świecie – mówi Verena. Podkreśla, że zdobycie nawet najbardziej podstawowych informacji wiąże się z dużym obciążeniem emocjonalnym. Jana Maeffert, ginekolożka z niemieckiego oddziału organizacji Doctors for Choice wyjaśnia, że brak informacji może doprowadzić do tragicznych okoliczności dla pacjentek, które mogą zbyt późno dowiedzieć się, że dana klinika nie oferuje tego, czego szukają. Na przykład lekarze nie mogą na swoich stronach internetowych informować, czy oferują aborcję farmakologiczną, chirurgiczną, czy obie. Nie mogą pisać, że przeprowadzają zabieg tylko do 10. tygodnia ciąży. – Więc kobieta może przyjechać do kliniki i dowiedzieć się, że nie może tam dokonać aborcji, bo minął już 10. tydzień ciąży – mówi Jana Maeffert. Gorszy dostęp do aborcji Aby dokonać w Niemczech zabiegu przerwania ciąży, lekarz musi zobaczyć zaświadczenie, że kobieta co najmniej trzy dni wcześniej była na rozmowie w zatwierdzonej przez państwo poradni. Istnieje wiele organizacji oferujących poradnictwo, w trakcie którego kobieta jest informowana o możliwościach, gdzie może znaleźć dodatkową pomoc psychologiczną i finansową, jeśli zdecyduje się urodzić dziecko. Jest informowana także o możliwości oddania dziecka do adopcji. Dla Vereny umówienie się na obowiązkową poradę było prawie niemożliwe. Pamięta, że wydzwaniała cały czas pod wskazany numer. Jana Maeffert z niemieckiego oddziału organizacji Doctors for Choice To, że Verenie udało się w końcu umówić na wizytę w poradni i u lekarza, dla wielu kobiet w Niemczech nie jest rzeczą oczywistą. Od 2003 r. liczba lekarzy gotowych przeprowadzić aborcję spadła w Niemczech o 40 procent. Obecnie w całym kraju jest około 1200 gabinetów, w których kobieta może legalnie przerwać ciążę. 20 lat temu było ich jeszcze 2000. – W Niemczech aborcja jest tematem tabu, zarówno dla pacjentek, jak i lekarzy – wyjaśnia Jana Maeffert. – Jeśli masz gabinet lekarski w małym miasteczku, możesz zdecydować się na nieoferowanie zabiegów przerywania ciąży, by nie uchodzić za „lekarza aborcyjnego” w swojej małej społeczności – dodaje. Tylko jeden na dziesięciu ginekologów w Niemczech przeprowadza aborcje, niekoniecznie dlatego, że są temu przeciwni, ale dlatego, że bariery są tak wysokie. Jak mówi Maeffert, niektóre pacjentki muszą pokonać 150 kilometrów, aby znaleźć lekarza, zwłaszcza w regionach wiejskich i katolickich, takich jak Bawaria. Ale nawet w niektórych dużych miastach sytuacja jest krytyczna. Jak donoszą niemieckie media, w Stuttgarcie ani jeden szpital nie oferuje zabiegów przerwania ciąży. W mieście Muenster w Nadrenii-Północnej Westfalii ostatni lekarz, który oferował przerywanie ciąży, przeszedł na emeryturę w 2019 roku. Wskaźnik aborcji najniższy od 25 lat Wraz ze zmniejszaniem się liczby gabinetów oferujących legalną aborcję, coraz mniej kobiet decyduje się na nią. W roku 2021 liczba aborcji w Niemczech była najniższa od 1996 roku, kiedy to po raz pierwszy zebrano dane statystyczne na ten temat. Według Federalnego Urzędu Statystycznego w 2021 roku przeprowadzono około 94 000 aborcji, co stanowi spadek o 5,4 procent w stosunku do roku poprzedniego i wpisuje się w trwający od dekady trend spadkowy. Tymczasem lekarze dokonujący zabiegów przerwania ciąży w Niemczech muszą liczyć się także z atakami działaczy, którzy protestują przed klinikami, organizują marsze w dużych miastach, wysyłają nienawistne listy i zamieszczają agresywne komentarze w mediach społecznościowych. Monachium: protest przeciwko przerywaniu ciąży Dr Maeffert z Berlina sama nie doświadczyła jeszcze takich ataków, ale – jak mówi – w niektórych częściach Bawarii protestujący cały czas stoją przed klinikami. – To straszne dla pacjentów i lekarzy – stwierdza. Polityczna wola zmian Tymczasem studenci medycyny wzięli sprawy w swoje ręce. Znaleźli oni kreatywne sposoby na zdobycie odpowiedniego przeszkolenia. Na przykład podczas „warsztatów papaja” wykorzystuje się ten owoc jako model kobiecego układu rozrodczego. Uczestnictwo w takich warsztatach nie wystarczy, by lekarz otrzymał certyfikat uprawniający do przeprowadzania aborcji chirurgicznej, ale wypełnia lukę w niemieckim szkolnictwie medycznym, gdzie studenci twierdzą, że o aborcji „mówi się co najwyżej przez dziesięć minut”. Jak podaje rozgłośnia RBB, zainteresowanie studentów warsztatami jest ogromne. Jedna z uczestniczek zajęć powiedziała, że potrafi sobie teraz lepiej wyobrazić, jak przebiega zabieg. „Wyobrażałam sobie, że jest to o wiele trudniejsze. Teraz nie boję się tego tak bardzo” – stwierdziła. Niektórzy lekarze w Niemczech w ramach projektu telemedycznego przepisują kobietom tabletki potrzebne do aborcji farmakologicznej. Kobieta przyjmuje leki poronne w domu, ale pod nadzorem lekarza. W Niemczech istnieje więc kilka sposobów na przerwanie ciąży, ale nie jest łatwo uzyskać wszystkie informacje i przeprowadzić zabieg w ciągu pierwszych dwunastu tygodni ciąży. Może się to zmienić, gdy rząd w Berlinie zrealizuje swój plan zniesienia paragrafu 219a. Pozwoliłoby to lekarzom na publikowanie w internecie szczegółowych informacji medycznych dla kobiet chcących przerwać ciążę.